W Rzymie, na wzgórzu Awentyn, znajduje się niezwykłe miejsce. Turyści ustawiają się w długiej kolejce nie po to,
by wejść do pałacu, ale by… zajrzeć przez maleńką dziurkę od klucza w drzwiach. Gdy się przez nią spojrzy, widać coś zachwycającego: kopułę Bazyliki św. Piotra, idealnie wpisaną w zielony tunel ogrodu. To tylko wąski otwór, a jednak odsłania ogromne piękno.
To miejsce mówi o nas więcej, niż mogłoby się wydawać.
Każdy z nas jest jak taka dziurka od klucza. Niewielki, niepozorny, często niedoskonały. A jednak Pan Bóg pragnie właśnie przez nas pokazywać światu swoje Królestwo. Przez nasze słowa, gesty, cierpliwość, uśmiech, przebaczenie.
Przez sposób, w jaki kochamy.
Ludzie nie zawsze zobaczą Boga bezpośrednio. Ale zobaczą Go w nas. Albo nie.
Ktoś spojrzy na twoje życie i zapyta w sercu: „Czy warto wierzyć? Czy miłość ma sens? Czy dobro istnieje?”.
Dziurka od klucza nie skupia na sobie uwagi.
Ona wskazuje dalej… Tak samo chrześcijanin nie ma zatrzymywać spojrzeń na sobie, ale prowadzić do Boga.
Jeśli nasze serce jest zamknięte, pełne gniewu, zazdrości lub obojętności, obraz się zaciera. Ale gdy pozwolimy Bogu nas oczyścić, wtedy nawet przez nasze pęknięcia prześwieca światło.
Nie musisz być świętym z obrazka.
Wystarczy, że pozwolisz, by Bóg był widoczny w tym, kim jesteś, bo może ktoś spojrzy przez twoje życie i po raz pierwszy zobaczy, jak Bóg jest piękny.
ws