SPOJRZENIE BOGA /1/ – POCZĄTEK

Są podróże, z których przywozimy zdjęcia. Są też takie, z których przywozimy coś znacznie cenniejszego – doświadczenia, które zostają w sercu na całe życie.

Taką podróżą była dla mnie nasza parafialna Pielgrzymka do Włoch.

Kiedy wyjeżdżałam, wiedziałam, że odwiedzę miejsca niezwykłe – Watykan, Asyż, San Giovanni Rotondo, Lanciano, Manoppello i wiele innych sanktuariów, które od lat zajmowały ważne miejsce na mapie mojego serca. Nie przypuszczałam jednak, że ta Pielgrzymka stanie się przede wszystkim drogą wewnętrzną.

Pielgrzymowanie to coś więcej niż przemierzanie kolejnych kilometrów. To pozwolenie Bogu, aby prowadził nasze serce.
To odkrywanie Jego obecności w miejscach, gdzie przez wieki modlili się święci. To wsłuchiwanie się w ciszę sanktuariów, która często mówi więcej niż najpiękniejsze słowa.

Dlatego nie chciałabym opowiadać o tej Pielgrzymce, jak o wycieczce. Nie będzie to relacja z kolejnych dni ani opis odwiedzonych zabytków. Chciałabym raczej zaprosić Czytelników do wspólnego zatrzymania się w miejscach, w których sama doświadczyłam szczególnego spotkania z Bogiem.

Każde z nich pozostawiło we mnie inne Jego spojrzenie. Obecnego w Eucharystii. Pełne miłosierdzia. Spojrzenie świętych, którzy swoim życiem wskazywali drogę do nieba. Spojrzenie, które uczyło zaufania, pokory i miłości.

Dlaczego „Spojrzenia Boga”? Bo podczas tej Pielgrzymki odkrywałam, że nie tylko ja patrzyłam na święte miejsca.
Przede wszystkim miałam wrażenie, że to Bóg patrzył na mnie. Przez spojrzenie z chusty z Manoppello, przez
cud Eucharystyczny w Lanciano, przez ciszę Asyżu, przez modlitwę przy grobie św. Jana Pawła II…

Wtedy zrozumiałam, że pielgrzymowanie nie polega na poznawaniu miejsc. Polega na tym, aby pozwolić Bogu
spojrzeć w głąb naszego serca.

Zapraszam więc do wspólnej pielgrzymki. Nie tylko po włoskiej ziemi, ale przede wszystkim po miejscach, w których Bóg na nowo dotykał mojego serca.






Emilia

do góry