SPOJRZENIE BOGA /2/

– SPOTKANIE Z OJCEM

Pierwszy dzień naszej parafialnej pielgrzymki do Włoch upłynął przede wszystkim pod znakiem podróży. Rozpoczęliśmy ją Eucharystią w kaplicy na lotnisku.

Był to także mój pierwszy w życiu lot samolotem. Wiele emocji, stresu, ale i radości… że wreszcie dotarliśmy do Włoch. Wieczorem dojechaliśmy do hotelu. Był czas już tylko na krótki odpoczynek i sen przed kolejnym dniem.

Następnego poranka rozpoczęła się nasza prawdziwa pielgrzymka. Nie od zwiedzania, nie od podziwiania zabytków,
ale od spotkania z Bogiem podczas Eucharystii sprawowanej przy grobie św. Jana Pawła II.

Nie wyobrażam sobie piękniejszego początku.

Było jeszcze bardzo wcześnie. Weszliśmy do Bazyliki św. Piotra, która dopiero budziła się do życia. Panowała w niej niezwykła cisza. Nie było jeszcze tłumów pielgrzymów ani turystów. W kaplicy św. Sebastiana, gdzie spoczywa
św. Jan Paweł II, modliło się zaledwie kilka osób.

Ta cisza zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jakby cały świat na chwilę się zatrzymał. Jakby Pan Bóg chciał powiedzieć: „Uspokój serce. Jesteś już tutaj”. I rzeczywiście... wszystkie emocje związane z podróżą powoli opadły. Zamiast zmęczenia pojawił się pokój. Zamiast pośpiechu – modlitwa.

To była wyjątkowa Eucharystia.

Nie tylko dlatego, że sprawowana była przy grobie świętego Papieża. Przede wszystkim dlatego, że bardzo mocno czułam jego obecność i wstawiennictwo. Miałam wrażenie, że św. Jan Paweł II jest blisko. Ten wielki Papież, który przez całe swoje życie prowadził ludzi do Chrystusa, również i mnie prowadził tego poranka.

Przygotowując się do pielgrzymki, wiele osób prosiło mnie o modlitwę. Zabierałam ze sobą ich intencje, ich troski, cierpienia i nadzieje. I właśnie podczas tej pierwszej Eucharystii powierzyłam je wszystkie św. Janowi Pawłowi II.

Modliłam się za rodzinę, przyjaciół, znajomych i wszystkich tych, którzy prosili o pamięć przed Bogiem.

Wierzę, że św. Jan Paweł II nie przestaje orędować za nami. Tak jak za życia prowadził ludzi do Jezusa, tak dziś
czyni to z domu Ojca.

Ta Eucharystia, to był dla mnie bardzo wzruszający moment, moje najpiękniejsze Spotkanie z Jezusem. Była cisza, której tak bardzo potrzebowało moje serce. I był św. Jan Paweł II – Papież mojego dzieciństwa, człowiek, którego pontyfikat towarzyszył mi od najmłodszych lat. Człowiek, który uczył cały świat odwagi, zaufania i świętości.

Myślę, że nie mogliśmy rozpocząć tej pielgrzymki piękniej. Bo zanim wyruszyliśmy śladami Świętych rozsianymi po włoskiej ziemi, zatrzymaliśmy się przy grobie tego, który dla wielu z nas był Ojcem. I mam wrażenie, że to właśnie on pierwszy przywitał nas na włoskiej ziemi.



Emilia

do góry