Podczas pielgrzymki do Włoch odwiedziliśmy wiele niezwykłych miejsc. W Rzymie i na Watykanie: muzea watykańskie, Kaplicę Sykstyńską, Forum Romanum, Kapitol, Koloseum i barokowe place Wiecznego Miasta. Każde z nich zachwyca swoją historią i pięknem.
Dwa miejsca szczególnie zatrzymały moje serce.
Pierwszym była Kaplica Sykstyńska. Nie chcę pisać o jej przepięknych freskach ani o kunszcie Michała Anioła.
O tym napisano już bardzo wiele. Mnie poruszyło coś zupełnie innego. Stałam pośród ludzi i nagle przyszła do mnie jedna myśl. Ile ta kaplica widziała? Ile modlitw. Ile decyzji. Ile wzruszeń. Ile konklawe. To właśnie tutaj kardynałowie od wieków wybierają następcę św. Piotra. To tutaj Kościół czeka na słowa: „Habemus papam”. I właśnie tutaj,
16 października 1978 roku, padły głosy, dzięki którym kardynał Karol Wojtyła został wybrany papieżem.
Myśl o tym poruszyła mnie bardziej niż wszystkie dzieła sztuki. Bo nagle historia przestała być odległa. Stała się bardzo bliska. To tutaj rozpoczął się pontyfikat człowieka, który towarzyszył mojemu dzieciństwu, którego słowa do dziś
brzmią w moim sercu i który nieustannie prowadzi mnie do Jezusa.
Kiedy opuszczaliśmy Kaplicę Sykstyńską, schodziliśmy schodami, którymi po raz ostatni wyniesiono trumnę
św. Jana Pawła II. Szłam po tych samych stopniach. I znów przyszła cisza. Pomyślałam, że tymi schodami zakończyła się ziemska droga Papieża, który całe swoje życie prowadził ludzi do Chrystusa. Był to bardzo wzruszający moment.
Drugim miejscem, które głęboko zapadło mi w pamięć, było Koloseum. Patrzyłam na jego potężne mury i próbowałam wyobrazić sobie ludzi, którzy przed wiekami oddawali tutaj swoje życie. Nie dlatego, że popełnili przestępstwo.
Nie dlatego, że byli zagrożeniem dla państwa. Umierali dlatego, że nie chcieli wyrzec się Jezusa. Wystarczyłoby jedno słowo. Jeden gest. Jedno wyparcie się wiary. A jednak wybierali śmierć. Patrząc na Koloseum, zadałam sobie
pytanie: A jak wygląda moja wiara?
Może dziś jeszcze nikt nie każe mi oddać życia za Chrystusa. Ale czy zawsze mam odwagę przyznać się do Niego?
Czy potrafię żyć Ewangelią wtedy, gdy wymaga to odwagi?
Pierwsi chrześcijanie świadczyli o swojej wierze krwią. My mamy świadczyć codziennym życiem.
Kaplica Sykstyńska i Koloseum wydają się zupełnie różnymi miejscami. A jednak dla mnie opowiedziały tę samą historię. Historię ludzi, którzy zaufali Bogu. Jedni prowadzili Kościół. Drudzy oddali za niego życie. I jedni i drudzy pokazali, że najpiękniejszą drogą człowieka jest droga kroczenia za Chrystusem.
Emilia